Balticus Deep Water – pragmatyzm i pasja

Jeden rok to na prawdę dużo czasu. Tyle zajmuje Ziemi pełne okrążenie Słońca. Przez rok diametralnie zmienić się może sytuacja polityczna na całym globie. To wystarczający okres by wybudować wieżowiec bądź okręt transatlantycki. W ciągu 12 miesięcy dojść może do poczęcia i narodzin nowego człowieka. Przez rok można też zaprojektować bezkompromisowy zegarek typu diver. Poznajcie Balticus Deep Water – czasomierz, przy tworzeniu którego nie było miejsca na ustępstwa i półśrodki.

Na początku była idea

W ofercie Balticusa zegarki nurkowe były zawsze obecne (nasz pierwszy czasomierz był właśnie nurkiem). Pamiętacie jeszcze Fokę i Falę prawda? Obydwa te modele zajmują w naszych sercach szczególne miejsca, jedna rzecz jednak nie dawała nam od dawna spokoju. Jako że wspomniane zegarki to divery w stylu super compressor’ów , nad wyraz jasnym stawał się fakt, że czegoś w Balticusowej ofercie brakuje. Wakat na stanowisku klasycznego divera trzeba było czym prędzej zapełnić. Tak narodził się pierwszy, niesprecyzowany jeszcze pomysł na Deep Water’a.

Pragmatyzm i pasja

Gdy ruszała faza projektowa nikt nie podejrzewał jeszcze jak długo ona potrwa, jedno było jednak pewne – nasz nowy zegarek trafi do produkcji dopiero wtedy gdy będziemy z niego w 100% zadowoleni. Uwierzcie mi proszę, że nie jest to jedynie marketingowy bełkot. Bo widzicie, im bardziej dopracowany produkt tym mniejsza szansa na wystąpienie jakichś nieprzewidzianych problemów w egzemplarzach produkcyjnych, a w konsekwencji – mniejsza szansa na reklamacje. Dlaczego o tym piszę? Otóż dla małego brandu, nienastawionego na masową produkcję, fala reklamacji może być druzgoczącym ciosem, pożerającym wszelkie zyski z danego modelu i co gorsza bezpowrotnie odbierającym zaufanie klientów – a do tego, dopuścić nie mogliśmy. Nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że u samych podstaw Deep Water’a leży zdrowy pragmatyzm, co w żaden sposób nie umniejsza całej pasji i horologicznej miłości jakie w niego przelaliśmy 🙂

Per aspera..

A nie było łatwo, oj nie… Ilość różnych wersji, poprawek, prototypów przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Mimo iż finalna wersja Deep Water’a nie różni się diametralnie od swoich pierwotnych założeń, różnicę są jednak jak najbardziej zauważalne. Pierwszy prototyp przykładowo nie posiadał skali minutowej na tarczy, a na bezelu była ona rozciągnięta jedynie do 15’stki. Główny, trójkątny znacznik bezela był za to wyposażony w klasyczną „kropkę”, z której jednak zrezygnowaliśmy by uniknąć ryzyka zahaczania nią o krawędzie (np. stołów), była zresztą zbędna biorąc pod uwagę wyraźnie wyczuwalne żłobienia na bezelu. Kolejna zmiana również dotyczy obrotowego pierścienia. Ci z Was, którzy już mieli okazje na Balticusie Deep Water położyć ręce z pewnością zauważyli cztery maleńkie śrubki ukryte pomiędzy żłobieniami bezela. Ten sposób mocowania jest zdecydowanie rzadziej spotykany niż klasyczne nabijanie ale czyni demontaż tego elementu znacznie prostszym i mniej inwazyjnym. Rozwiązanie to zasugerował nam Pan Ogrodowicz z zakładu Ogrodowicz i Syn, w którym składany jest model Deep Water. Wspomniane kwestie to zaledwie wierzchołek góry lodowej, w międzyczasie rozpatrzyliśmy wiele wersji koperty, dekla, tarczy, indeksów , wybór mechanizmu doprowadził do małej wewnętrznej batalii, a paski.. nie wspominajcie mi nawet o paskach 😉 I tak, detal po detalu, zmiana po zmianie upłynęło bardzo pracowite 12 miesięcy.

...ad astra

Dziś, gdy patrzymy na finalną wersję Balticusa Deep Water, wiemy, że było warto, że te wszystkie nieprzespane noce i setki większych i mniejszych zmian zaowocowały przedmiotem niezwykłym i prawdziwie wyjątkowym. Czym więc jest nasz najnowszy zegarek? Jest oczywiście czasomierzem utrzymanym w stylistyce nurkowej i oferującym przystającą do tej grupy zegarków funkcjonalność (klasa wodoszczelności to 30 ATM). Koperta o „kwadratowym” kształcie swoją surowością podkreśla utylitarne korzenie Deep Water’a. Wersja niebieska oraz czarna posiadają ceramiczny wkład bezela o bardzo precyzyjnych żłobieniach wypełnionych nie byle jaką lumą – BG9W. Wersja szara wyposażona została w bardziej tu pasujący bezel ze stalowym wkładem. Szafirowe szkiełka są delikatnie wypukłe, a dzięki temu, że wewnątrz ich powierzchnia jest łagodnie wklęsła możliwe było ich niższe osadzenie. Nietypowy kształt szkła w połączeniu z antyrefleksem zaowocował świetną przejrzystością – na Deep Watera chce się patrzyć nie tylko po to by sprawdzić godzinę. Pod przeszklonym deklem, który udało się zachować bez szkody dla wodoszczelności, tyka z częstotliwością 28 800mhz prawdziwie niezawodny mechanizm od Citizena – Miyota 9015.  Jako że nie mogliśmy się zdecydować co do paska to wraz z Deep Waterem otrzymujecie aż dwa paski, silikonowy oraz nylonowy i oczywiście stalową bransoletę z bezpiecznym zapięciem. Zegarki oczywiście są limitowane i numerowane. Wersje szara i czarna powstały w liczbie 100 egzemplarzy każda. Niebieska to już trochę rzadsza bestia,  jej pogłowie wynosi zaledwie 50 sztuk – polującym na nie łowcom zalecamy więc pośpiech 😉

Dziękujemy

Musicie wybaczyć nam przesadnie emocjonalny charakter tekstu, który właśnie przeczytaliście. Balticus Deep Water jest jednak naszym dzieckiem, z którego jesteśmy bardzo dumni i zachowanie chłodnego, obiektywnego podejścia po prostu nie jest dla nas w tym przypadku możliwe. Pragniemy również z całego serca podziękować Wam – naszym klientom. To dzięki waszym sugestiom, radom i krytyce na facebooku i w trakcie spotkań, Deep Water mógł stać się tym czym jest dzisiaj. Dziękujemy!